Zaciekawił Was ten tytuł ? To dziwne, że polski portal zniechęca polskich narciarzy do wypoczynku w swoim kraju…? Niestety takie są realia, dopóki nie zmieni się system zarządzający w naszym kraju, my obywatele będziemy nieustająco na wszystko narzekać. Ten artykuł poświęcony jest słabej organizacji polskich stoków.
Długie kolejki zirytowanych narciarzy, mała przepustowość wyciągów, wysokie ceny i słabo przygotowane nartostrady… tego możemy się spodziewać na niemal każdym polskim stoku narciarskim.
„Niedawno wróciłem z ferii z Zakopanego, pech chciał, że trafiłem na ferie województwa małopolskiego.. Niestety słabo było ze śniegiem, w takim momencie widać jak organizatorzy oraz właściciele kompleksów narciarskich są przygotowani do naśnieżania. Nartostrady to było istne lodowisko! Cała Harenda i Koziniec pokryte były taflą lodu! jedynie Hawrań w Jurgowie pomimo braku śniegu sprostał swoim obowiązkom –to oznacza, że jako tako dało się jeździć, ale to i tak nie zadowoliło mnie i mojej rodziny. Przyjechaliśmy tu, aby odpocząć i się zrelaksować a zamiast tego same stresujące chwile czekały na nas w kolejkach pośród nerwowych narciarzy. Czekając w 40- minutowej kolejce do wyciągu nazwanego Express na Kotelnicy w Białce Tatrzańskiej dało się usłyszeć ciągłe narzekania typu: nigdy więcej tu nie przyjadę! albo: w przyszłym roku jadę w Dolomity, mam dość tej Polski!! A prócz tego wszędzie panująca wrogość wobec siebie, tak jakby każdy nawzajem obwiniał się za to. Po kilku dniach „męczarni” na polskim stoku wśród polskich turystów postanowiliśmy jechać na Słowację… ” – opowiada Mateusz z Warszawy.
Relacja Pana Mateusza trafnie ukazuje sytuację. O godzinie 12 czyli w godzinach tzw. szczytu narciarskiego kolejki do wyciągów miały odstraszającą długość a ceny były zadziwiająco wysokie. Reporter kraju24 w samo południe sam postanowił sprawdzić jak wygląda sytuacja na pobliskich stokach Zakopanego: Rusin Ski w Gliczarowie to wspaniały kompleks narciarski, bardzo nowoczesny, o tej porze przepełniony ludźmi. Ceny? Około 60 zł za karnet do godziny 16.00. Byliśmy świadkami jak ludzie oddawali karnety twierdząc, że jeden zjazd przez 40 minut po stoku o długości nie przekraczającej kilometra to stanowczo za mało. Koziniec w Czarnej Górze – taka sama sytuacja. Kompleks Kotelnica w Białce Tatrzańskiej – kolejka narciarzy odstrasza już z daleka. Ośrodek Murzasichle, Nosal, Bukowina Tatrzańska – bez komentarza.
W Bełchatowie pod Górą Kamieńsk reporter kraju24 zapytał mieszkańca Piastowa, co sądzi o sytuacji panującej na stoku: „Niestety nie jestem zadowolony, jest bardzo dużo ludzi, jadąc muszę mieć oczy dokoła głowy, żeby nikogo nie potrącić. ”
A co dzieje się za naszą polską granicą, zaledwie kilka kilometrów od przejścia w Łysej Polanie? Pan Mateusz określił sytuację na Słowacji, jako „istny raj dla narciarzy”. To, że Słowacy mają już euro nie oznacza, że ceny mają znacznie wyższe od naszych. Wręcz przeciwnie – porównywalne. Za pół dnia jazdy w Bachledovej (kilka km od granicy) zapłacimy za osobę dorosłą około 10-15 euro, co więcej studenci mają tu wszędzie zniżki, akceptowana jest karta Euro26 oraz ISIC. W Polsce na ZADNYM stoku nie są one brane pod uwagę !!! Po pierwsze parkingi zaplanowane są dla dużej ilości gości, przepustowość wyciągów jest tak duża, że nie będziecie stali w kolejkach dłużej niż 4 minuty.
Jadąc dalej do kompleksu WYSOKIE TATRY: Tatrzańska Łomnica, Stary Smokowiec i Liptowska Ciepliczka będziecie bardzo zadowoleni zatrzymując się tu chociaż na pół dnia. Nartostrady są wspaniale przygotowane, a nowoczesne gondole umilają podróż.
Kraj24.pl
Fot. Magdalena Szmidt (Kotelnica, Białka Tatrzańska)